Dlaczego warto ćwiczyć? Zwierzenia LENIA kanapowego :)

Jestem LENIEM. Przyznaję się bez bicia. Kanapowcem  pospolitym – dajcie mi książkę, kanapę i wolny czas, a będę szczęśliwa :) Gdyby wymyślono tabletki na odchudzanie, po których chudnie się szybko i ładnie wygląda – na pewno mogliby liczyć na mnie jako stałą klientkę :mrgreen:

Nie mam żadnych wyrzutów endorfin po ćwiczeniach, jak dam czadu porządnie to po skończonym treningu tylko mam ochotę UMRZEĆ :D Nie jestem uzależniona od wysiłku fizycznego chociaż teraz to takie trendy i na czasie :lol:

Jednak ĆWICZĘ i to ostatnio nawet całkiem regularnie. Bez czarowania i mydlenia oczu: za każdym razem ZMUSZAM się do ruszenia zadka z kanapy. Nie raz walczę sama ze sobą, ale na razie marzenia o szczupłej figurze pokonuję lenistwo. I muszę Wam powiedzieć, że NAPRAWDĘ WARTO ruszać zadek z kanapy!!! :mrgreen:

Oto dowód, który dzisiaj przypadkowo odkryłam porównując wymiary z mojego poprzedniego odchudzania z obecnymi moimi wynikami:

  14.04.2010 14.05.2015
CYC 98 98,5
TALIA 78,5 78,5
BIODRA 100 101
UDO 56,5 56
RAMIĘ 29 28,5

 

 

 

 

 

 

Jak widać prawie dokładnie 5 lat temu miałam wymiary bardzo zbliżone do tych, które mam teraz. Wtedy tylko stosowałam dietę, nie ćwiczyłam wcale. Gdzie więc jest ten dowód? W WADZE:

  • 14.04.2010 ważyłam: 72,8kg
  • 14.05.2015 ważę: 77,7kg

Co oznacza, że DZIĘKI ĆWICZENIOM mam porównywalne wyniki w obwodach ważąc prawie 5kg WIĘCEJ!! 8-)

Ja też kiedyś nie bardzo wierzyłam w to gadanie, że waga to nie wyznacznik, że obwody ważniejsze, że zawartość tłuszczu i mięśni w organizmie najważniejsza ble, ble… Jednak jak widać – coś w tym jest, a waga nie zawsze mówi prawdę i można ważyć więcej, a mieć lepsze wymiary niż ktoś kto waży mniej. Dlatego nie ma zmiłuj i ĆWICZYMY!!! :mrgreen:

Informacje o Misery

Mam 25 lat i od jakiegoś czasu ciągle byłam na diecie. A czasami na dwóch, bo na jednej się nie najadałam ;) Teraz wymieniam stare nawyki na nowe i zmieniam swoje życie na lepsze :) Nigdy więcej żadnych diet!!! :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ćwiczenia, Odchudzanie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Dlaczego warto ćwiczyć? Zwierzenia LENIA kanapowego :)

  1. Karolina :) pisze:

    Oj tak! Nie ma zmiłuj, trzeba ćwiczyć! Wyrabiasz mięśnie więc dlatego tak się dzieje : D a ważniejsza jest chyba zawartość mięśni i obwody : P a nie waga : D

    • Misery pisze:

      Patrząc na swoje wymiary wtedy i teraz – musi tak być :D Ważyłam się przecież na tej samej wadze, więc nie ma żadnej możliwości że to różnica w pomiarze. Tyle się mówi, że tłuszcz jest objętościowo większy ale lżejszy od mięśni – dzisiaj przekonałam się o tym „na własnej skórze” :) No i w takich okolicznościach te -200g przez tydzień już mnie tak nie dołuje :)

      • ~Karolina :) pisze:

        Nie dołuj się bo nie ma czym : ) Trzeba to jakoś przebiec i przezwyciężyć, potem będzie już tylko lepiej : P

        • Misery pisze:

          Przebiec to raczej nie w moim przypadku, w końcu ja NIENAWIDZĘ BIEGAĆ! :cool:
          Dzięki za wsparcie, może dzięki niemu jakoś przeżyję te mikroskopijne spadki na wadze ;)

  2. doit.go pisze:

    Tak właśnie, dlatego te wagi z pomiarem % są istotne, ja widzę jak mi tłuszcz maleje, jak nawadniam organizm i mięśni przybywa. Nie rozumiałam o co chodzi, w czym problem?, aż trenerka mi wytłumaczyła, że u mnie idzie wszystko równo i to jest dobry objaw, u mojej towarzyszki ‚niedoli’ np. woda stoi na jednym niskim i tym samym poziomie, mimo spadku wagi u niej proporcje % się nie zmieniły, ważymy się na tej samej wadze i jesteśmy podobnych wymiarów. Ależ wyglądać tak jak Jennifer? To mogę sobie pomarzyć ;-)

    • doit.go pisze:

      A poza tym już widać chyba, że ja w miarę lubię ćwiczyć i do tego stopnia np. Zumbę, która bardzo poprawia mi nastrój, może to ogólna radocha na tych zajęciach jest taka zaraźliwa? Teraz ćwiczę ją sporadycznie, bo już wiem ,że nie powinnam, ale mi jej brak. Nie jestem zapalonym sportowcem, zdecydowanie nie, czasami trudno mi się zebrać, ale jak już się zbiorę z tej kanapy to czuję przypływ endorfin szczególnie jak opona w pasie przestaje mi zawadzać przy różnych wygibasach, albo jakkolwiek pokonuję swoje bariery i granice, to zdecydowanie podnosi mi poziom zadowolenia z siebie, a teraz nawet jestem zła bo przeziębiona nie daję rady, wczorajszy trening odchorowuję, muszę się wykurować na taki hardcore, przeczekać i trudno :)

      • Misery pisze:

        Ja też jestem zła, że nie mogę ćwiczyć np. przez chorobę – ale to chyba jeszcze nie uzależnienie ;) Przynajmniej nie w moim przypadku ;)

        Wagi liczącej % zawartość tłuszczu/wody/mięśni nie mam, ale mój orbitrek ma funkcję mierzenia % tłuszczu. Chciałam sobie kupić taką wagę do domu, ale czytałam że nie warto, bo żeby była wiarygodna trzeba wydać na nią grubą kaskę. Najlepiej zrobić sobie profesjonalną analizę składu ciała, ale to też kosztuje. Dlatego też mierzę sobie % tłuszczu na swoim orbitreku i powoli, ale sukcesywnie on się zmniejsza ;) Niestety nie mam pomiarów z 2010 roku do porównania :(

        Ćwiczymy dalej ile dajemy radę!! Ja muszę kiedyś spróbować tej zumby ;)

  3. ~Colliberta pisze:

    Oj, wiem, że warto, ale ja ćwiczeń najlepiej lubię gadanie… Ćwiczyłam skrupulatnie kiedy złamałam rękę i nogę. Ale tylko do momentu uzyskania sprawności. Za to, gdzie mogę – chodżę szybkim marszem… :)

    • Misery pisze:

      Marsz jest spoko, ale po pewnym czasie przestaje wystarczać jeżeli się człowiek odchudza. Do utrzymania wagi i podtrzymania formy za to nadaje się całkiem dobrze :)

  4. To ja mogę się pochwalić, że też teraz więcej ważę niż kiedyś za to znacznie lepiej wyglądam :D

    • Misery pisze:

      Tylko pozazdrościć :) Ja niestety jeszcze muszę sporo zrzucić, ale teraz wiem że wcale nie muszę dążyć do jakiejś konkretnej „wagi idealnej” tylko sporo ćwiczyć żeby moje ciało zaczęło wyglądać tak jak chcę :)

  5. Zaraza pisze:

    Dziewczyny. Dziś pierwsze ćwiczenia za mną. jestem mega szczęssliwa i zmęczona:)
    Zaraziłyście mnie. Oby skutecznie! :D

  6. ~Alex pisze:

    Brawo! :D Widać, że efekty są różne w różnym czasie ale wiadomo co i jak.
    Osobiście na pogodę odczuwam coraz większą chęć ruszenia tyłka z kanapy… (ostatnimi czasy łóżka) … tylko co próbuję zrobić to wyję z bólu … nawet siedzenie przy kompie sprawia mi dyskomfort a co dopiero ćwiczenia i machanie ręką czy jakąkolwiek inną częścią ciała T_T czuję się okropnie i fatalnie.

  7. ~Slim Size Me pisze:

    Ciekawe wyniki! Ja również powoli pokonuje lenia i idzie mi to coraz lepiej ;). Dodatkowo fajnie jest poćwiczyć, a potem oddać się błogiemu lenistwu, jakoś tak lepiej mi się odpoczywa :).

    Trzymam kciuki za dalsze efekty!

  8. Choć przywalimy sobie w ryjek i się spamiętamy. W końcu może i sama nie zabieram się za ćwiczenia z wielkimi chęciami, ale potem nie żałuję, nakręcam się i czuję świetnie. Są momenty, że mi mało, ale po ostatnim takim szaleństwie 2 dni miałam zakwasy na dupie :D Pomiary faktycznie zbliżone bardzo, pomimo różnicy na wadze. Ja rozglądam się za taką wagą, która pokazuje tłuszcz i wodę – ciekawe ceny, a jak kupię taniznę to może oszukiwać, więc myślę… myślę poważnie o tym zakupie.

    • Misery pisze:

      Tanizna może ściemniać, ja kiedyś zgłębiałam temat i jak znalazłam jakąś taką „profesjonalną” to cena mnie poraziła, chyba ponad 800zł!! :P Ja mam pomiar w orbitreku, ale tylko % tłuszczu – co w sumie dla mnie i tak jest najważniejsze, bo im on mniejszy tym lepiej mi samej ze sobą :D. Liczę też sobie % tłuszczu z wzorów w internecie np. http://www.pella.pl/Kalkulatory/Glowna/Kalkulator-poziomu-tkanki-tluszczowej.html i wychodzi podobnie jak na moim orbitreku :) Czyli jeszcze na chwilę obecną DUŻO ZA DUŻO :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>