Podsumowanie dnia: 18.05.15 (dzień 92)

Dzisiaj musiałam wstać GODZINĘ wcześniej niż do pracy żeby zdążyć na to nudne szkolenie, więc zaprawa poranna się nie odbyła.

Za to namówiłam męża na wspólne ćwiczenia i dzięki temu zaliczyłam powrót do normalności po tym okropnym choróbsku. Nie czuję się jeszcze w 100% ok, ale nie mogę się obijać dłużej bez Mel B :mrgreen:

Pilnowałam też dzisiaj dzielnie godzin posiłków, ostatnich kilka dni było zbyt dużym rozprężeniem w diecie, bo przy okazji choroby głównym „żywicielem” rodziny został mój mąż – możecie się domyślić, że on i dietetyczne zakupy i posiłki to zupełne przeciwieństwa :lol: Na szczęście garnek zupy kalafiorowej ratował moją sytuację :)

Zaczęłam robić notatki i uczyć się na egzamin, niestety momentalnie sprawia to, że jestem dużo bardziej głodna niż zwykle – mój mózg łaknie paliwa do pracy. Siedziałam więc z gumą do żucia żeby cokolwiek mielić i zmylić mój móżdżek :D Nienawidzę się tyle uczyć, od razu studia mi się przypomniały… MAKABRA! :twisted:

Żarcie:

  • rano: 1 szklanka letniej wody z cytryną + 2 łyżeczki młodego zielonego jęczmienia
  • śniadanie: owsianka na mleku 0,5% z borówkami i jagodami goji
  • II śniadanie:  ciasta bevita z owocami
  • obiad: pierś z kurczaka w papirusie + warzywa na patelnię z parowaru
  • podwieczorek: jabłko
  • kolacja: activia naturalna z borówkami i truskawką

Razem: ok. 1129 kcal

Ćwiczenia: wyzwanie 30 dni z Mel B: DZIEŃ 20

Informacje o Misery

Mam 25 lat i od jakiegoś czasu ciągle byłam na diecie. A czasami na dwóch, bo na jednej się nie najadałam ;) Teraz wymieniam stare nawyki na nowe i zmieniam swoje życie na lepsze :) Nigdy więcej żadnych diet!!! :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ćwiczenia, Dieta, Odchudzanie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Podsumowanie dnia: 18.05.15 (dzień 92)

  1. Zaraza pisze:

    Wow! Cwiczenia z mężem! fajnie. My byśmy się chyba pozabijali jakbysmy mieli jednocześnie cwiczyć w salonie. Ale poszliśmy na godzinny spacer wzdłóż rzeki.
    A zupka zawsze ratuje sytuacje:) U mnie po niedługiej przerwie wraca buraczkowa.

    • Misery pisze:

      Czasami udaje mi się go namówić :D Mam małe mieszkanko i czasami trudno jest nam się zmieścić razem ćwicząc, ale jakoś dajemy radę :)
      Ja się powoli przekonuję do zup, wcześniej za nimi nie przepadałam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>